Pages Navigation Menu

serwis informacyjny

Gaz LPG niszczy nasze silniki?? Prawda czy mit??

Gaz LPG niszczy nasze silniki?? Prawda czy mit??

Au­to­gaz jest obec­ny w Pol­sce od po­cząt­ku lat 90. ubie­głe­go stu­le­cia. Przez ten czas po­wsta­ło i utar­ło się wiele ste­reo­ty­pów do­ty­czą­cych LPG. Z całą pew­no­ścią słowo „gaz” w pol­skim spo­łe­czeń­stwie nie miało naj­lep­szej prasy i naj­czę­ściej ko­ja­rzo­ne było z gazem do ku­che­nek, który przy nie­od­po­wied­nim użyt­ko­wa­niu po­tra­fił być nie­bez­piecz­ny.

Do­dat­ko­wo pierw­sze pol­skie zbior­ni­ki do sa­mo­cho­dów były w ko­lo­rze czer­wo­nym, który mógł ko­ja­rzyć się bar­dziej z bu­tla­mi 11 kg niż z ideą eko­lo­gicz­nej i eko­no­micz­nej jazdy. Spró­bu­je­my tu przyj­rzeć się tym utar­tym prze­ko­na­niom i wy­ja­śnić, skąd się wzię­ły, a co naj­waż­niej­sze, ile jest w nich praw­dy.

Gaz psuje sa­mo­cho­dy

To nie gaz psuje sa­mo­cho­dy, ale lu­dzie, a kon­kret­nie kiep­scy me­cha­ni­cy. Tu moż­li­wo­ści są na­praw­dę im­po­nu­ją­ce. Umo­co­wa­nie ele­men­tów wy­ma­ga wy­ko­na­nia sze­re­gu otwo­rów i do­ko­na­nia wielu pod­łą­czeń do fa­brycz­nych ele­men­tów sa­mo­cho­du. Wy­ko­na­nie tych ope­ra­cji w spo­sób nie­chluj­ny może po­waż­nie wpły­wać na sam sa­mo­chód, jak i na póź­niej­szą jego eks­plo­ata­cję na gazie. Łatwo wtedy stwier­dzić, że ga­zow­ni­cy po­psu­li auto. Jeśli jest do­brze do­bra­na i po­praw­nie za­mon­to­wa­na w spraw­nym tech­nicz­nie sa­mo­cho­dzie, in­sta­la­cja ga­zo­wa nie psuje sa­mo­cho­du, tak samo jak pra­wi­dło­wo funk­cjo­nu­ją­ca in­sta­la­cja elek­trycz­na nie po­wo­du­je po­ża­ru miesz­ka­nia.

Gaz nisz­czy sil­nik

Pa­li­wo ga­zo­we ma inne wła­ści­wo­ści niż ben­zy­na. Naj­waż­niej­szy­mi z róż­nic są: brak oło­wiu, trud­niej­szy za­płon oraz wyż­sza tem­pe­ra­tu­ra spa­la­nia. Po­wo­du­ją one, że mon­taż in­sta­la­cji w pew­nych ty­pach sa­mo­cho­dów jest nie­wska­za­ny. Jeśli jed­nak nikt w porę go nie od­ra­dzi, może dojść do po­wsta­nia krzyw­dzą­cej opi­nii o rze­ko­mej szko­dli­wo­ści LPG dla jed­nost­ki na­pę­do­wej.

W star­szych mo­de­lach sa­mo­cho­dów czę­sto układ za­wo­rów i gniazd za­wo­ro­wych nie wy­trzy­my­wał od­po­wied­nio długo pracy na gazie. Czę­sto „wy­pa­le­nie za­wo­ru” wy­ni­ka­ło z za­nie­dbań w ser­wi­sie sil­ni­ka. Obec­nie, w no­wo­cze­snych sa­mo­cho­dach, po­mi­mo że są one przy­sto­so­wa­ne do spa­la­nia ben­zy­ny bez­oło­wio­wej, także nie za­wsze za­le­ca się mon­taż in­sta­la­cji LPG. Pogoń za no­wo­cze­sny­mi tech­no­lo­gia­mi i ma­te­ria­ła­mi po­wo­du­je, iż w nie­któ­rych mo­de­lach sil­ni­ków za­sto­so­wa­ne są ma­te­ria­ły, które pra­wi­dło­wo pra­cu­ją na ben­zy­nie, a przy pracy na gazie ich ży­wot­ność znacz­nie się skra­ca. Pro­blem nie leży w samym gazie i jego rze­ko­mo „nisz­czy­ciel­skich” wła­ści­wo­ściach, tylko ra­czej w kiep­skich ma­te­ria­łach uży­tych do pro­duk­cji sil­ni­ka.

Druga spra­wa, że sil­nik sa­mo­cho­du za­wsze po­wi­nien być utrzy­my­wa­ny w do­brym sta­nie tech­nicz­nym. Przy za­si­la­niu gazem pewne nie­spraw­no­ści ukła­du ben­zy­no­we­go czy za­pło­no­we­go ujaw­nia­ją się wcze­śniej. Sa­mo­chód na­le­ży re­gu­lar­nie ser­wi­so­wać i wy­mie­niać pod­sta­wo­we ele­men­ty eks­plo­ata­cyj­ne, takie jak filtr po­wie­trza, świe­ce za­pło­no­we czy inne czę­ści, które pod­czas eks­plo­ata­cji ule­ga­ją zu­ży­ciu. Za­nie­dba­nia w ser­wi­so­wa­niu sa­mo­cho­du i prze­sad­ne oszczę­dza­nie na ele­men­tach eks­plo­ata­cyj­nych za­wsze pro­wa­dzi do pro­ble­mów z jego pra­wi­dło­wym i bez­a­wa­ryj­nym funk­cjo­no­wa­niem. Dzie­je się tak prę­dzej czy póź­niej, także w sa­mo­cho­dach bez in­sta­la­cji ga­zo­wej.

Gaz nie na­da­je się do no­wych sa­mo­cho­dów

To bar­dzo stary po­gląd, nie­gdyś kre­owa­ny głów­nie przez au­to­ry­zo­wa­ne ser­wi­sy, które nie mon­to­wa­ły i nie ser­wi­so­wa­ły in­sta­la­cji LPG. Wie­lo­krot­nie klien­ci py­ta­ją­cy o moż­li­wość mon­ta­żu in­sta­la­cji w nowo ku­pio­nym sa­mo­cho­dzie sły­sze­li o za­ka­zie mon­ta­żu i o tym, że dana marka go nie za­le­ca (taka od­po­wiedź czę­sto wy­ni­ka­ła z chęci unik­nię­cia pro­ble­mów i zbęd­ne­go trudu niż z fak­tycz­nych prze­ciw­wska­zań). Au­to­ry­zo­wa­ne ser­wi­sy miały też swój udział w gło­sze­niu, że gaz nisz­czy sil­ni­ki i psuje sa­mo­cho­dy. Trze­ba oddać im spra­wie­dli­wość, że nie bez po­wo­du.

LPG – oszczędność czy ryzyko? – Prezentowany w materiale Ford F-150 ma ponad 450 KM i palił 20 litrów benzyny na każde 100 km. Teraz pali tyle samo, ale dwukrotnie tańszego gazu. Instalacja za 6 tys. złotych zwróciła się w tym przypadku już po pół roku! Nie każdemu jednak montaż instalacji LPG się opłaca. Zależy to głównie od pokonywanych na co dzień odległości. Pomimo legend krążących wśród kierowców, według których instalacje LPG wybuchają i niszczą silnik, w Polsce autogaz święci triumfy, a wielu importerów zaczęło oferować swoje samochody z fabryczną instalacją objętą pełną gwarancją producenta. Jak jest naprawdę? O tym opowiemy w niniejszym materiale filmowym. – Onet

W la­tach 90., kiedy na­stą­pił boom mon­ta­żo­wy, wiele przy­pad­ko­wych warsz­ta­tów mon­to­wa­ło in­sta­la­cje ga­zo­we w spo­sób, de­li­kat­nie mó­wiąc, nie­pro­fe­sjo­nal­ny. Czę­sto wy­ni­kiem ta­kie­go mon­ta­żu był sze­reg po­wi­kłań i uste­rek, z któ­ry­mi kie­row­cy (po­zo­sta­wie­ni sami sobie przez warsz­tat) zgła­sza­li się póź­niej do au­to­ry­zo­wa­nych sta­cji ob­słu­gi. Byle jaki mon­taż, nie­chluj­ne po­łą­cze­nia elek­trycz­ne i przy­pad­ko­we umiesz­cze­nie ele­men­tów w sa­mo­cho­dzie po­tra­fi­ły przy­pra­wić świa­do­me­go me­cha­ni­ka o ból głowy. Cza­sa­mi po­pra­wia­nie ta­kie­go mon­ta­żu czy przy­wró­ce­nie auta do stanu pier­wot­ne­go było pra­wie nie­moż­li­we, a naj­czę­ściej bar­dzo kosz­tow­ne. Dziś na szczę­ście ta­kich na­pręd­ce uru­cha­mia­nych warsz­ta­tów pra­wie nie ma. Od kilku lat rów­nież au­to­ry­zo­wa­ni de­ale­rzy zaj­mu­ją się mon­ta­żem i ser­wi­sem in­sta­la­cji ga­zo­wych. Od kiedy za­czę­li, ich zda­nie o LPG ule­gło znacz­nej po­pra­wie i dziś z po­wo­dze­niem sprze­da­ją i ob­słu­gu­ją sa­mo­cho­dy z fa­brycz­ny­mi in­sta­la­cja­mi LPG i CNG.

Gaz śmier­dzi

Ow­szem, ale tak wła­śnie ma być. Ze wzglę­dów bez­pie­czeń­stwa jest spe­cjal­nie, w spo­sób sztucz­ny, na­wa­nia­ny, aby mógł być wy­czu­wal­ny. Można spo­tkać się z opi­nia­mi, że jadąc za sa­mo­cho­dem na gaz, można po­czuć bar­dzo nie­mi­ły za­pach. Pod­czas pra­wi­dło­we­go pro­ce­su spa­la­nia, za­pach spa­lin nie zwra­ca uwagi. Je­że­li jed­nak w sa­mo­cho­dzie wy­stę­pu­ją ja­kieś pro­ble­my, spa­li­ny mogą mieć cha­rak­te­ry­stycz­ną, nie­przy­jem­ną woń. Do­ty­czy to głów­nie sta­rych sa­mo­cho­dów, które nie były wy­po­sa­żo­ne w ka­ta­li­za­tor spa­lin i nie po­sia­da­ją elek­tro­nicz­nych sys­te­mów kon­tro­li skła­du mie­szan­ki. To po­wo­du­je, iż gaz jest po­da­wa­ny do sil­ni­ka nie­pre­cy­zyj­nie i, co za tym idzie, spa­li­ny mogą mieć przy­kry za­pach. Za­pach gazu można także nie­kie­dy wy­czuć prze­cho­dząc koło sa­mo­cho­du. Taki objaw rów­nież może świad­czyć o pew­nej nie­spraw­no­ści ukła­du. W no­wo­cze­snych, obec­nie mon­to­wa­nych sys­te­mach wtry­sku gazu pro­blem ten wła­ści­we już nie wy­stę­pu­je. W sa­mo­cho­dzie z od­po­wied­nio do­bra­ną i pro­fe­sjo­nal­nie za­mon­to­wa­ną in­sta­la­cją, za­pa­chu LPG przy bez­a­wa­ryj­nej eks­plo­ata­cji nie bę­dzie­my czuć, tak jak i nie czu­je­my za­pa­chu ben­zy­ny czy „ropy”.

Gaz wy­bu­cha

To jeden z naj­star­szych i naj­bar­dziej dzia­ła­ją­cych na wy­obraź­nię, szcze­gól­nie pań, ste­reo­ty­pów. Gaz sto­so­wa­ny do ogrze­wa­nia czy go­to­wa­nia nie miał w Pol­sce do­brej sławy i cza­sa­mi nie­ste­ty zda­rza­ły się wy­pad­ki, w któ­rych wy­buch uszka­dzał część domu czy miesz­ka­nia. Jeż­dże­nie na gazie na­su­wa­ło więc cza­sa­mi nie­mi­łe sko­ja­rze­nia i bu­dzi­ło obawy przed za­ist­nie­niem po­dob­nej sy­tu­acji. Oczy­wi­ście gaz jest pa­li­wem wy­bu­cho­wym, ale tylko wtedy, kiedy jego stę­że­nie w po­wie­trzu wy­no­si od ok. 1,5 do 3%. Ozna­cza to, że aby gaz eks­plo­do­wał, musi go być np. w za­mknię­tym po­miesz­cze­niu ok. 1,5 do 3%, tak by po­wsta­ła tzw. mie­sza­ni­na wy­bu­cho­wa. W stę­że­niu mniej­szym mie­sza­ni­na nie za­pa­la się w ogóle, a po­wy­żej tego stę­że­nia za­pa­la się i pło­nie ła­god­nym pło­mie­niem. W po­miesz­cze­niach za­mknię­tych uzy­ska­nie ta­kiej „mie­szan­ki” jest sto­sun­ko­wo pro­ste, stąd też zda­rza­ją się wy­pad­ki. W przy­pad­ku sa­mo­cho­do­wych in­sta­la­cji ga­zo­wych nie jest to prak­tycz­nie moż­li­we. Pod­czas wy­pad­ku, pewna ilość gazu mu­sia­ła­by nagle wy­do­stać się z in­sta­la­cji, wy­mie­szać z po­wie­trzem w od­po­wied­niej pro­por­cji i jesz­cze zo­stać za­pa­lo­na.

Zbiorniki LPG mogą wybuchnąć – fakt czy mit? – „Zbiornik LPG jest wożoną w bagażniku bombą zegarową” – to dość powszechna opinia. Gazeo.pl postanowiło przeprowadzić niezależny test, który niezbicie wykaże bezpieczeństwo użytkowania zarówno samego autogazu, jak i zbiorników do jego przechowywania. Źródło: gazeo.pl – Materiały prasowe

Wy­pad­ki dro­go­we zda­rza­ją się co­dzien­nie. W wielu z nich uczest­ni­czą sa­mo­cho­dy z in­sta­la­cją ga­zo­wą i sta­ty­sty­ki wy­raź­nie po­ka­zu­ją, że je­że­li auta w ogóle się za­pa­la­ją, to z re­gu­ły od roz­la­nej przy zde­rze­niu ben­zy­ny. Roz­wią­za­nia tech­nicz­ne i za­bez­pie­cze­nia za­sto­so­wa­ne w in­sta­la­cjach ga­zo­wych czy­nią je znacz­nie bez­piecz­niej­szy­mi niż tra­dy­cyj­ne ukła­dy ben­zy­no­we.

Nie jest rów­nież praw­dą, że może dojść do ro­ze­rwa­nia zbior­ni­ka. Testy pro­wa­dzo­ne przez pro­du­cen­tów i nie­za­leż­ne ośrod­ki ba­daw­cze (np. nie­miec­ki au­to­mo­bil­klub ADAC) po­ka­zu­ją, że jest to w za­sa­dzie nie­wy­ko­nal­ne.

Gaz na­da­je się tylko do ku­che­nek.

Gaz pro­pan-bu­tan był i jest sze­ro­ko sto­so­wa­ny do celów go­spo­dar­czych. Od da­wien dawna butle 11-ki­lo­gra­mo­we czy tu­ry­stycz­ne, 3-ki­lo­gra­mo­we i mniej­sze, uży­wa­ne są do go­to­wa­nia czy ogrze­wa­nia. Przez lata LPG nie było uży­wa­ne do in­nych celów i z tego po­wo­du było naj­sil­niej ko­ja­rzo­ne ze swo­imi pier­wot­ny­mi za­sto­so­wa­nia­mi.

Gaz ma stan lotny, czyli naj­lep­szy z moż­li­wych wśród paliw do za­si­la­nia sil­ni­ków spa­li­no­wych. W ukła­dach ben­zy­no­wych, ety­li­nę bę­dą­cą w sta­nie cie­kłym gaź­ni­ki czy sys­te­my wtry­sko­we mają za za­da­nie „roz­py­lić”, tak aby jak naj­le­piej mogła się wy­mie­szać z po­wie­trzem. W przy­pad­ku paliw płyn­nych jest to bar­dzo trud­ne. Przy za­si­la­niu gazem ten pro­blem nie wy­stę­pu­je, co czyni LPG w tej ka­te­go­rii pa­li­wem ide­al­nym. Mało kto dziś o tym pa­mię­ta, ale pierw­sze sil­ni­ki spa­li­no­we, skon­stru­owa­ne w XIX w., rów­nież były za­si­la­ne gazem, np. wę­glo­wym. Wtedy na po­śmie­wi­sko wy­sta­wia­no jed­nak nie pa­li­wo, ale cały au­to­mo­bil, po­nie­waż lu­dzie uwa­ża­li, że „co to za wóz bez konia”. Sa­mo­chód jako wy­na­la­zek udo­wod­nił jed­nak swoją wyż­szość i przy­dat­ność i prze­stał być obiek­tem żar­tów. A skoro od­ma­wia­my au­to­ga­zo­wi prawa do na­pę­dza­nia sa­mo­cho­dów, tak samo po­win­ni­śmy ogra­ni­czyć uży­cie oleju na­pę­do­we­go wy­łącz­nie do za­si­la­nia ge­ne­ra­to­rów i lo­ko­mo­tyw. Albo od razu lamp oliw­nych!

Na gazie sa­mo­chód jest „mu­ło­wa­ty”.

To był za­wsze głów­ny ar­gu­ment ama­to­rów szyb­kiej i dy­na­micz­nej jazdy, a czę­sto też zwy­kłych mal­kon­ten­tów, któ­rzy szu­ka­li dziu­ry w całym. Pierw­sze ge­ne­ra­cje in­sta­la­cji, po za­mon­to­wa­niu w sa­mo­cho­dach z wtry­skiem wie­lo­punk­to­wym, w wielu przy­pad­kach ogra­ni­cza­ły osią­gi sa­mo­cho­du na gazie, ale rów­nież na ben­zy­nie. Głów­nym tego po­wo­dem było miej­sce i spo­sób wpro­wa­dze­nia gazu do ukła­du ssą­ce­go sil­ni­ka – po­przez ele­ment zwany mik­se­rem, który ogra­ni­czał prze­pływ za­sy­sa­ne­go przez sil­nik po­wie­trza. Cza­sa­mi też znacz­ne po­gor­sze­nie pa­ra­me­trów jazdy wy­ni­ka­ło ze złego mon­ta­żu czy re­gu­la­cji.

Przy pra­wi­dło­wym mon­ta­żu, stra­ta kilku pro­cent mocy i mak­sy­mal­nej pręd­ko­ści nie sta­no­wi pro­ble­mu, a re­kom­pen­so­wa­na jest znacz­ny­mi oszczęd­no­ścia­mi. Dziś coraz czę­ściej mon­to­wa­ne są w sa­mo­cho­dach sys­te­my wtry­sku gazu, które do­pro­wa­dza­ją gaz bez­po­śred­nio do ko­lek­to­ra, w oko­li­cy fa­brycz­nych wtry­ski­wa­czy ben­zy­no­wych. Efek­tem tego jest dy­na­mi­ka i pręd­kość mak­sy­mal­na pra­wie taka sama jak na ben­zy­nie. Przy za­sto­so­wa­niu sys­te­mów V ge­ne­ra­cji (wtry­sku gazu w fazie cie­kłej), ba­da­nia na ha­mow­ni po­ka­zu­ją, że moc na gazie może być nawet wyż­sza niż na ben­zy­nie.

Na gazie sa­mo­chód strze­la

Rze­czy­wi­ście, to się zda­rza, ale pod wa­run­kiem, że in­sta­la­cja zo­sta­ła źle do­bra­na, źle za­mon­to­wa­na, źle wy­re­gu­lo­wa­na lub, co zda­rza się naj­czę­ściej, stan ele­men­tów ukła­du elek­trycz­ne­go w sa­mo­cho­dzie jest nie­pra­wi­dło­wy. Gaz w po­łą­cze­niu z po­wie­trzem two­rzy mie­sza­ni­nę wy­bu­cho­wą (o czym już wspo­mi­na­li­śmy), ale aby sa­mo­chód mógł „strze­lać”, po­trze­ba jed­nak nieco wię­cej. Naj­lep­szym na to spo­so­bem jest lek­ce­wa­że­nie wszel­kich za­le­ceń pro­du­cen­ta i ser­wi­su. Nie wy­mie­niaj­my uszko­dzo­nych ele­men­tów, ab­so­lut­nie nie in­we­stuj­my w auto i jeź­dzij­my nim, do­pó­ki cał­kiem nie wy­zio­nie ducha w szcze­rym polu, a może za­cznie nie tylko „strze­lać”, ale nawet rzu­cać gra­na­ta­mi. Ku­pi­li­śmy je prze­cież po to, aby jeź­dzić i nikt nie mówił, że trze­ba bę­dzie coś robić. Igno­ran­cja i nie­dba­łość to mu­ro­wa­ny spo­sób na pro­ble­my nie tylko z gazem, ale z całym sa­mo­cho­dem, choć­by był na wodę. Pa­li­wo ga­zo­we ma więk­sze wy­ma­ga­nia niż ben­zy­na i z tego po­wo­du stan ukła­du za­pło­no­we­go (świe­ce, prze­wo­dy za­pło­no­we), ele­men­tów ukła­du ssą­ce­go (filtr po­wie­trza), gło­wi­cy sil­ni­ka i za­wo­rów musi być od­po­wied­ni. To wła­śnie za­nie­dba­nie tych ukła­dów jest głów­ną przy­czy­ną „strza­łów” na gazie. Tu na­le­ży pod­kre­ślić, że ser­wi­so­wa­nie i okre­so­wa wy­mia­na zu­ży­wa­ją­cych się czę­ści i ma­te­ria­łów nie jest czymś do­dat­ko­wym czy wy­jąt­ko­wym – to stan­dar­do­we czyn­no­ści, które okre­so­wo po­win­no się wy­ko­ny­wać, także gdy w aucie nie ma in­sta­la­cji ga­zo­wej. Fakt, że w sa­mo­cho­dzie „za­ga­zo­wa­nym” trze­ba robić to czę­ściej, ale dla świa­do­me­go kie­row­cy i tak po­win­na to być „oczy­wi­sta oczy­wi­stość”.

Gaz na pewno prze­sta­nie się opła­cać

To ulu­bio­ne hasło mal­kon­ten­tów, któ­rzy już przy mon­ta­żu wie­dzą, co bę­dzie. Pró­bu­jąc do­ciec przy­czy­ny ta­kie­go po­dej­ścia, chyba na­le­ży cof­nąć się do cza­sów PRL-u, gdzie z re­gu­ły nic się nie opła­ca­ło robić. Gdy tylko bo­wiem coś da­wa­ło oszczęd­no­ści i zdo­by­wa­ło po­pu­lar­ność, za chwi­lę „wła­dza lu­do­wa” upo­mi­na­ła się o „dolę” – chcąc za­ro­bić na po­dat­kach, za­rzy­na­ła kurę zno­szą­cą złote jaja. Swój wkład w takie czar­ne prze­po­wied­nie miały także media, które przy każ­dej oka­zji, kiedy ktoś wspo­mi­nał o pod­wyż­ce ceny czy po­dat­ku ak­cy­zo­we­go, na­tych­miast wiesz­czy­ły ko­niec ery au­to­ga­zu.

Gaz słu­żą­cy do na­pę­du sa­mo­cho­dów po­wsta­je głów­nie jako efekt ubocz­ny ra­fi­na­cji ropy naf­to­wej. Jest więc, mó­wiąc wprost, „od­pa­dem”. Jego cena jest oczy­wi­ście po­wią­za­na z ceną ropy naf­to­wej, ale nadal jest to odpad, siłą rze­czy tań­szy od za­sad­ni­cze­go pro­duk­tu. Bez wzglę­du na za­wi­ro­wa­nia na ryn­kach ropy naf­to­wej, za­wsze bę­dzie kosz­to­wał o 40-60% mniej, zwłasz­cza w dobie na­ra­sta­ją­cej świa­do­mo­ści eko­lo­gicz­nej, kiedy coraz wię­cej rzą­dów wpro­wa­dza pre­fe­ren­cyj­ne staw­ki po­dat­ków na „czy­ste” pa­li­wa.

Gazu nie wy­pa­da mieć w eks­tra sa­mo­cho­dzie.

Czyż­by nie wy­pa­da­ło oszczę­dzać? Czy nie wy­pa­da dbać o wła­sne pie­nią­dze? Czy jeśli ma się ich dużo, to wtedy wy­pa­da je trwo­nić? Oczy­wi­ście to wolny wybór każ­de­go z nas, jed­nak z całą pew­no­ścią w warsz­ta­tach i na sta­cjach au­to­ga­zu można spo­tkać sa­mo­cho­dy, które przy­pra­wia­ją o szyb­sze bicie serca. Naj­droż­sze mo­de­le BMW, Mer­ce­de­sa, Sub­a­ru, Hum­me­ry czy luk­su­so­we auta ame­ry­kań­skie czę­sto są prze­ra­bia­ne na gaz. Wielu wła­ści­cie­li ta­kich wspa­nia­łych sa­mo­cho­dów miało kie­dyś in­sta­la­cję ga­zo­wą w po­przed­nim aucie. W wielu przy­pad­kach na ten now­szy i luk­su­so­wy sa­mo­chód mogli sobie po­zwo­lić m. in. dzię­ki oszczęd­no­ściom z jazdy na gazie i per­spek­ty­wie eko­no­micz­nej eks­plo­ata­cji no­we­go sa­mo­cho­du. Nie ma nie­ste­ty w Pol­sce mody na oszczę­dza­nie, a szko­da. Mon­tu­jąc in­sta­la­cję ga­zo­wą, można bar­dzo dużo za­osz­czę­dzić – szcze­gól­nie przy du­żych sa­mo­cho­dach, które bar­dzo dużo palą, a do ta­kich czę­sto na­le­żą auta luk­su­so­we. Za­trzy­ma­ne dzię­ki LPG w kie­sze­ni pie­nią­dze można prze­zna­czyć na inne cele, przy­jem­niej­sze niż „pusz­cza­nie ich z dymem” na sta­cji ben­zy­no­wej. Nie wstydź­my się oszczę­dzać, tym bar­dziej, że coraz licz­niej­si pro­du­cen­ci po­ka­zu­ją fa­brycz­ne wer­sje swo­ich mo­de­li na gaz, a do rzad­ko­ści nie na­le­żą także sa­mo­cho­dy na LPG czy CNG prze­ra­bia­ne przez czo­ło­wych tu­ne­rów z ca­łe­go świa­ta.

Oczy­wi­ście nie za­mie­rza­my ni­ko­go prze­ko­ny­wać, że utar­te prze­ko­na­nia do­ty­czą­ce LPG to stek bzdur, wy­ssa­nych z palca przez „wro­gie, wy­wro­to­we ośrod­ki”. Każdy mit ma swoje pod­ło­że i lo­gicz­ne uza­sad­nie­nie, jed­nak w wielu przy­pad­kach ste­reo­ty­py po­wsta­łe wokół au­to­ga­zu stra­ci­ły znacz­nie lub wręcz cał­ko­wi­cie na ak­tu­al­no­ści. Dzię­ki po­stę­po­wi tech­no­lo­gicz­ne­mu (sys­te­my se­kwen­cyj­ne­go wtry­sku gazu) i ja­ko­ścio­we­mu (eks-ogrod­ni­cy już ra­czej nie za­kła­da­ją in­sta­la­cji) pro­ble­my znane 10 lat temu w więk­szo­ści prze­sta­ły ist­nieć. Za­miast po­wta­rzać i utrwa­lać za­sły­sza­ne kie­dyś hi­sto­rie, opo­wia­da­ne przez roz­go­ry­czo­nych złymi do­świad­cze­nia­mi kie­row­ców, wy­rób­my w sobie po­zy­tyw­ne na­wy­ki (re­gu­lar­ne kon­tro­lo­wa­nie stanu sil­ni­ka), a wtedy nic w na­szym sa­mo­cho­dzie nie strze­li i się „od gazu” nie ze­psu­je, a już na pewno nie wy­buch­nie. Od­po­wied­ni dobór, mon­taż i ser­wis in­sta­la­cji w zu­peł­no­ści wy­star­czą, aby więk­szość z opi­sa­nych ste­reo­ty­pów nigdy nie zna­la­zła po­twier­dze­nia.

Źródło: Gazeo.pl
 LPG Foto: fot. thinkstockphotos

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
advertisement